Ch. Henry, "Alicja"

Mam słabość do "Alicji w Krainie Czarów" i nie trzeba mnie jakoś specjalnie przekonywać do sięgnięcia po książkę lub film na motywach tej historii. Dlatego też kiedy nadarzyła się okazja, aby sięgnąć po "Alicję" autorstwa Christiny Henry zrobiłam to z przyjemnością i wielkim zaciekawieniem.

Autorka wykazała się sporą odwagą, jeżeli chodzi o zmierzenie się z tematem i wprawdzie wykreowała ciekawy świat. Mamy tu bowiem niepokojące Stare Miasto, pełne wąskich i niebezpiecznych uliczek z rozpadającymi się budynkami, bossów walczących o wpływy i Dżaberłaka kryjącego się w cieniu. Zamieszkują je najbardziej zdesperowani, biedni i pozbawieni nadziei ludzie. W sercu tego miasta znajduje się szpital psychiatryczny, w którego murach słychać krzyki zapomnianych przez świat ludzi. To właśnie w tym miejscu poznajemy Alicję, która nie ma pojęcia dlaczego tu się znalazła. Jedyne co pamięta to podwieczorek przy herbatce, długie uszy i krew...

Kiedy w szpitalu wybucha pożar Alicja ucieka razem z pacjentem z sąsiedniej celi - Topornikiem. Jednak razem z nimi ucieka coś jeszcze - Dżaberłak...mroczne i przerażające stworzenie, przed którym drżą wszyscy mieszkańcy Starego Miasta. Kobieta wraz ze swoim towarzyszem wiedzą, że muszą się zmierzyć z potworem, bo tylko oni będą w stanie go pokonać. 

~*~

"Alicja" zwiodła mnie obietnicą ciekawej i mrocznej historii dla dorosłych w klimacie "Alicji w Krainie Czarów". Liczyłam na pasjonującą i niezapomnianą lekturę, do której z chęcią będę wracać i którą będę polecać przy okazji niemalże każdego spotkania z moimi czytającymi znajomymi. I faktycznie, książka zaskoczyła mnie ciekawą i odważną kreacją świata i świetnym pomysłem na fabułę, jednak coś w jej wykonaniu nie zagrało. 

Otóż kiedy czytałam o ucieczce ze szpitala nie mogłam już doczekać się tej całej historii o starciu z bossami i Dżaberłakiem. Zapowiedź tych wydarzeń sprawiała, że już na samą myśl cieszyłam się jak dziecko na wizytę w parku rozrywki lub sklepie z zabawkami. I przez długi czas dobrze się bawiłam - do momentu, w którym zorientowałam się jak bardzo schematyczna i płaska jest to historia. W pewnym momencie już zaczęłam się domyślać jak mniej więcej będą wyglądać wszystkie spotkania z bossami, chociaż jeszcze po cichu liczyłam, że wszystko się jakoś rozkręci. Niestety i tym razem się przeliczyłam. Alicji i Topornikowi wszystko szło lekko i bez większych komplikacji, a oboje pozostawiali po sobie krwawy ślad, który jak na razie zakończył się na Króliku i Dor. Dodatkowo zadziwiająco dobrze radzili sobie po wieloletnim pobycie w szpitalu psychiatrycznym, gdzie szpikowali ich prochami i nie karmili zbyt dobrze. No niestety odstawienie leków po wielu latach zwykle kończy się tu podobnym stanem do odstawienia narkotyków, a co za tym idzie człowiek przez jakiś czas nie funkcjonuje normalnie. Czytając tą powieść miałam wrażenie, że głównym bohaterom wszystko idzie zbyt łatwo - zaczynając od ich stanu psychofizycznego po ucieczce ze szpitala, przez zabicie kilku zbirów, jakby robili to codziennie; po rozprawienie się z bossami. Mam wrażenie, że autorka nie przyłożyła się zbytnio również to tła powieści i mimo tego, że wykreowany przez nią świat jest ciekawy to Henry przez cały czas ślizgała się gdzieś po powierzchni nie dopuszczając czytelnika w głębsze rejony. Wiele rzeczy zostało załatwione zanikami pamięci bohaterów, którzy w określonych sytuacjach lub miejscach przypominali sobie wydarzenia ze swojej przeszłości - tak jakby autorka nie miała pomysłu na historię i postaci. Na pewne z tych rzeczy mogłabym przymknąć oko, gdyby to była powieść dla dzieci lub młodzieży, ale "Alicja" zdecydowanie nią nie jest; albowiem czytelnik znajdzie tu dużo krwawych i brutalnych scen często okraszonych erotyką. 

Powyższa powieść zawiera ciekawą, chociaż niewymagającą historię, co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony widzę w "Alicji" pełno rzeczy, które można było zrobić lepiej, ale z drugiej ta historia ma potencjał i może być świetną książką, kiedy szukamy jakiegoś odmóżdżacza, a lubimy takie klimaty. Z tego co wiem, to "Alicja" ma (lub będzie mieć) kontynuację, po którą zamierzam sięgnąć, bo jestem ciekawa jak autorka pociągnie pewne wątki oraz czy nada swoim postaciom więcej charakteru i wiarygodności. 

Dajcie znać czy też lubicie sięgać po opowieści nawiązujące do "Alicji w Krainie czarów" i czy macie jakąś swoją ulubioną. Ja na swojej półce mam jeszcze książkę "Alyssa i czary" oraz "Alyssa i obłęd", do których również się przymierzam.

Komentarze